Podwójny standard

Dodano:
Jaromir Netzel nie prezentuje się dobrze jako prezes PZU. Delikatnie mówiąc, nie robi wrażenia człowieka, któremu z chęcią powierzylibyśmy własne pieniądze. Jednak fakt tak intensywnego zajmowania się zarzutami wobec niego przez media, które w ogóle nie zajmowały się ciemnymi sprawkami jego poprzednika Cezarego Stypułowskiego, musi budzić wątpliwości.
Stypułkowski miał na swoim koncie dziwny wypadek samochodowy, w którym zginęło trzech młodych ludzi (11.11.2002 r.). Mimo trzech ofiar śmiertelnych, kierującemu autem Stypułkowskiemu nie zbadano nawet krwi! Prokuratura, a następnie sąd umorzyły sprawę. Dziś okazuje się, że przedwcześnie, bo śledztwo zostało wznowione. Próżno jednak było szukać artykułów w tej sprawie, chociaż zajmowali się nią ci sami dziennikarze, którzy dziś opisują prezesa Netzla.

Prasa także nie chciała zajmować się działalnością Stypułkowskiego wewnątrz firmy, chociaż gołym okiem było widać, że trzyma stronę skonfliktowanego ze skarbem państwa mniejszościowego udziałowca Eureko. Nikt z dociekliwych dziennikarzy nie zajmował się także zatrudnianiem w PZU stada kolegów Stypułkowskiego z Banku Handlowego. Owe obiektywne media dostrzegały natomiast sukcesy Stypułowskiego, jak np. zysk spółki wynoszący 1 mld USD. O tym, że powstał on dzięki rozwiązaniu rezerw i w przyszłości będzie skutkował utratą rynku przez PZU, nikt już nie wspomniał.

W tej sytuacji nie dziwię się, że władze PiS nie podchodzą poważnie do informacji o podejrzanych interesach prezesa Netzla. Mogą być one tyle samo warte co sukcesy Stypułkowskiego.

Jan Piński

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...